piątek, 10 maja 2013

Rozdział 2


                Rozdział 2

Przeszliśmy przez wielki ogródek, na którym znajdował się równie wielki basen, dużo leżaków, altanka, wjazd do garażu, miejsce do robienia grilla i dużo roślin, które moja    ciocia uwielbia. Nacisnęłam niepewnie klamkę i już po chwili znajdowałam się we wnętrzu domu. Salon, do którego właśnie wchodziłam był cudowny. Wysoki biały sufit, na którym widniał wielki, kryształowy żyrandol. Doskonale komponował się z niebieskimi ścianami i ciemno-brązową podłogą, białym zestawem wypoczynkowym ze skóry i jasnego koloru meblami. W prawym rogu stał wielki kaktus oplątany róznego koloru światełkami, na wolnej ścianie widniał wielki telewizor w 3D. Dom urządzony podobnie do mojego, bo nasze mamy mają podobny gust. W salonie powitała mnie średniego wzrostu, brązowo włosa dziewczyna.
-Megan!- krzyknęłam do kuzynki.
-Cloe!- krzyknęła z równie wielkim entuzjazmem, po czym przytuliłyśmy się i  pocałowałyśmy w policzki, na powitanie.
- Ja muszę lecieć. Jestem już i tak spóźniony.. Pa dzieci. Josh pomóż im!- pożegnał się z nami i zawołał Josh'a, wujek Nathan.
-Hej Cloe. No bo ja już.. No wiesz.- przywitał się, ale nie pozwoliłam mu dokończyć, bo musiałam się wtrącić.
- Nie potrzebujemy twojej pomocy. To tylko dwie walizki i torba na laptopa.- odparłam, wymijając chłopaka.
- Dzięki Justin!- krzyknęłam i ucałowałam chłopaka w policzek.
-Nie ma za co- odpowiedział i poszedł do Josh'a. Do mojego pokoju doszłam w milczeniu. Miętowe ściany, ciemne panele, na których wyłożony był biały misiowaty dywan, ciemne meble i duże łóżko na środku pokoju, pokryte szarymi poduszkami i kołdrą we wzór białych kwiatów. Miałam też mały balkonik i okno z dużym parapetem, na którym znajdował się różowy puchowy kocyk i czarne poduszeczki.
-Całkiem tutaj ładnie- powiedziałam, posyłając uśmiech Megan.
-No całkiem, całkiem- odparła uśmiechając się.
-Ja idę do siebie, a ty rozpakuj się, bo za około dwie godziny mają do nas wpaść chłopcy z ONE DIRECTION. Josh zaprosił ich specjalnie dla ciebie. - powiedziała wychodząc. Stałam i niedowierzałam w to co przed chwilą usłyszałam. Chłopcy z ONE DIRECTION? MOI MĘŻOWIE? OJCOWIE MOICH DZIECI? Jak pomyślałam, że ich poznam myślałam, że się zesikam, a co dopiero będzie jak któryś z nich zamieni ze mną kilka słów. Co prawda, byłam już na kilku koncertach, ale to nie to samo, na koncertach jest miliony DIRECTIONERS i trudno się dostać do chłopców, a dzisiaj będą przez cały dzień u mnie w domu.
- Trzeba się ogarnąć- powiedziałam sama do siebie, mogło to sprawiać wrażenie osoby chorej, bo gdybym szła gdzieć po ulicy i nagle powiedziała do siebie kilka słów i uśmiechęła się sama do siebie, to byłoby dziwne. Włożyłam czarne szorty z wysokim stanem, ze wzorem w białe płatki śniegu i reniferki, do tego koszulkę z wąsem, w kolorze ciemnego różu. Włożyłam ją w spodenki, do tego dobrałam jeszcze biżuterię i założyłam szare VANSY. Swoje jasnego koloru włosy, które były ścięte do ramion przeczesałam. Zrobiły się z nich lekkie fale. Rzęsy lekko pomalowałam tuszem i zrobiłam lekkie kreski eyeliner'em. Wszystko razem wyglądało całkiem dobrze, więc byłam zadowolona.
_________________________________
Nie wiem, czy wam się podoba, mam nadzieję, że tak :) Komentujcie! Rozdział 3 dodam, jak pod tym rozdziałem pojawi się chociaż 7 komentarzy! Akcja się dopiero rozkręci w 3-4 rozdziale. Dziękuję za komentarze do poprzedniego rozdziału i zapraszam do komentowania. :) Możecie się zapisywać do obserwatorów i w komentarzach podawać linki do waszych blogów, z chęcią je przeczytam i pozostawię po sobie ślad c: